Facebook Info

Czego chcą mężczyźni?

( ekscerpcje z innych źródeł )

Czego tak naprawdę chcą od życia faceci? Szacunku. Mężczyzna chce być szanowany, chce, by się z nim liczono i doceniano go, nawet gdy popełnia błędy. Chce być bohaterem, zwłaszcza w oczach swojej wybranki. Chce, by ktoś w niego wierzył, gdy na jego drodze zaczną piętrzyć się przeciwności. Gdy mężczyzna nie czuje się szanowany, zmieni się w karykaturę siebie samego: ordynarnego prostaka z wytrzeszczonymi ze zdziwienia oczami.

Kobiety nie rozumieją jednej ważnej rzeczy: facet uważa, że nie musi zasługiwać na szacunek – on mu się należy tylko dlatego, że jest facetem. Może to brzmi seksistowsko, ale takie nie jest. Tak jak kobiety, mężczyźni powinni być szanowani za to, kim są, nie za to, co robią. Bez szacunku nie przetrwają, bo jest on dla nich jak powietrze. To dlatego każda kobieta powinna nauczyć się szanować swojego mężczyznę bezwarunkowo.

Prawie każda kobieta jest w stanie okazywać szacunek, ale chce, by facet był tego wart. Jeśli w jej ocenie nie jest, czuje, że okazywanie mu szacunku byłoby obłudą, i przełącza się na „tryb naprawczy”. Wierzy, że będzie mogła szanować mężczyznę tylko wtedy, gdy on będzie zachowywał się w sposób godny szacunku. To tak nie działa. Szacunek jest podstawową potrzebą mężczyzny i nie można go uzależniać od jego zachowania. Jeśli kobieta podejmie decyzję, by szanować swojego mężczyznę, nawet gdy popełnia błędy, on otworzy dla niej swoje serce i stanie się podatny na zmianę. Szacunek daje mężczyźnie poczucie bezpieczeństwa, dzięki któremu może zrzucić pancerz. Jeśli mężczyzna czuje, że jest w związku głową, automatycznie pozwala swojej żonie zostać szyją, która zwraca go we właściwym kierunku. Kobiety nie zdają sobie sprawy z wpływu, jaki mają na mężczyzn. Księga Przysłów mówi: „Mądra kobieta dom swój umacnia” (Prz14,1), ale jest napisane także, że zła żona jest dla męża „próchnicą jego kości” (Prz12,4). Żona może umocnić swojego męża, ale może go również zniszczyć.

Kobiety o tym nie wiedzą, ale większości facetom brakuje pewności siebie. Niedawno przeprowadzono badanie, w którym blisko 75% ankietowanych mężczyzn przyznało, że czują się jak pozerzy. Wielu facetów całe życie zmaga się z podszeptami własnej wyobraźni: „Nie masz pojęcia, co robisz! W końcu kiedyś wszyscy się przekonają, że tylko udajesz. Jesteś oszustem!”.

Dom powinien być dla mężczyzny miejscem, w którym te głosy cichną, miejscem, w którym czuje się doceniony i dowartościowany. Męskie ego dostaje prawdziwy zastrzyk energii, gdy jego żona chętnie i entuzjastycznie podchodzi do współżycia (w przeciwieństwie do liczenia pęknięć na suficie i pytania: „Skończyłeś?”). Z bólem przyznaję, że dla niejednego faceta jego dom jest miejscem, w którym głos krytyki przybiera na sile. Sam słyszałem, jak pewna kobieta powiedziała do swojego męża, który właśnie otrzymał wyróżnienie w pracy: „Wszyscy uważają, że jesteś wspaniały. Tylko ja jedna wiem, jaki z ciebie idiota”.

Kobiety często popełniają straszny błąd, myśląc, że obrażanie męża skłoni go do zmiany. „Co jest z tobą? – rzucają zaczepnie. – Może mógłbyś wreszcie się ruszyć i pozbierać chociaż swoje brudne ubrania? Czy Bóg nie dał ci rąk?”. Kobiety błędnie zakładają, że ich krytyka przyniesie pożądany skutek – skoryguje wady i uczyni z ich mężczyzn lepszych mężów. Nic podobnego się nie stanie. Krytyka i odrzucenie rodzą jedynie frustrację i narastającą złość. Sprawiają, że mężczyzna staje się nieobecny, zgorzkniały i zimny.

Powód, dla którego kobiety stosują tę niszczącą strategię, jest trywialny: krytyka i obrażanie generalnie działają na kobiety. Jeśli ktoś skrytykuje lub zawstydzi kobietę, ona jakoś na to zareaguje – prawdopodobnie postara się zmienić. Na mężczyzn to jednak nie działa. Najgorszego upokorzenia doznaje facet, który chce kochać się ze swoją żoną, a ona go odpycha jak stos brudnego prania. Obrażając i upokarzając faceta, stracisz jego miłość, a pożądanych zmian i tak nie ujrzysz.

Nie ignorujcie męskiej potrzeby szacunku. Ranisz swojego mężczyznę, poprawiając go, wyśmiewając, lekceważąc, patrząc na niego z góry i pomniejszając jego wartość. Wyjaśnijmy sobie jedno: szanowanie mężczyzny nie oznacza, że nie należy niczego w nim zmieniać. To jednak wymaga mądrości, sprytu i rozwagi. Musisz uważać, by twoje działania nie komunikowały braku szacunku. Jeśli chcesz, aby twój mąż się zmienił, musisz wykluczyć obraźliwą krytykę z repertuaru technik i szanować go bezwarunkowo.

Jeśli istniałby ktoś, kto mógłby odmówić szacunku facetom za ich zachowania, byłby to Bóg. Bóg dobrze zna każdy defekt męskiego charakteru. Przypatrzmy się, jak Bóg postępował z mężczyznami – oto, co znajdziemy na kartach Biblii:

Abram był tak tchórzliwy, że nie przyznał się do tego, że Sara jest jego żoną, z obawy o własną skórę. Bał się, że jeśli wyjdzie to na jaw, faraon zabije go, aby mieć ją dla siebie. Bóg nie skupił się na jego tchórzostwie, ale spojrzał w głąb jego duszy i zobaczył człowieka wielkiej wiary. Choć wówczas Abram nie miał potomstwa, Bóg nadał mu imię Abraham, co oznacza „ojciec wielu”. Bóg obdarzył Abrahama szacunkiem należnym ojcu i patriarsze na długo przedtem, zanim się nim stał.

Pan nazwał Gedeona dzielnym wojownikiem, choć w tym czasie był zwykłym tchórzem, który ze strachu przed wrogiem ukrył się w polu. Bóg jednak wejrzał w serce Gedeona, zobaczył, do czego jest zdolny, i potraktował go jak odważnego żołnierza, choć w tym czasie nie był jeszcze godzien tego miana. Gedeon zaufał Bożemu Słowu i odniósł jedno z najwspanialszych zwycięstw w historii światowej militarystyki.

Spójrzmy na Szymona Piotra. Facet był emocjonalnie rozchwiany, niepewny siebie i wiał, gdy tylko robiło się gorąco. Zapewnił Jezusa, że chętnie odda za Niego życie, po czym uciekł i zaprzeczył, że w ogóle Go zna. Kiedy Jezus spotkał go po raz pierwszy, nadał mu nowe imię: Piotr, czyli „kamień”. Ostatecznie Piotr z odwagą i nieugiętą gorliwością głosił Dobrą Nowinę o zbawieniu w Chrystusie.

Bóg wie, że kluczem do zaktywizowania potencjału drzemiącego w mężczyźnie jest traktowanie go z szacunkiem, i to zanim zdąży sobie na ten szacunek zasłużyć.

– Mark Gungor, „Więcej śmiechu dla dobra małżeństwa”, przeł. Wilk-Dziuba, Warszawa 2016, 72nnn.

(opublikowano: 3 września 2017)
Non nobis domine, non nobis, sed nomini Tuo da gloriam…