Niepokalana

O miłości i powinności małżeńskiej

· ekscerpcje z innych źródeł ·

MIŁOŚĆ MAŁŻEŃSKA

Młoda para w chwili zawierania małżeństwa ślubuje sobie wzajemną miłość.Czy miłość można ślubować? Czy jest ona zależna od naszej woli? Otóż należy pamiętać, że istnieje miłość dwojaka: miłość uczuciowa i miłość duchowa.

Miłość uczuciowa istotnie jest w wielkiej mierze od nas niezależna; budzi się nie wiadomo skąd, umiera nie wiadomo dlaczego. W pewnym stopniu można miłość tę kształcić i rozwijać. Mogę zamknąć oko na ułomności małżonka, a szukać w nim dobrych stron, które posiada każdy człowiek, nawet najgorszy. Te dobre strony będę starał się uznać i pokochać i coraz więcej rozwijać. A z biegiem czasu — być może — miłość początkowo nieco zimna i rozumowa, zamieni się w miłość uczuciową, serdeczną i gorącą. Jednym słowem, człowiek nie powinien poddać się bez oporu tak zwanej ślepej miłości, lecz powinien zapanować nad nią rozumem i wolą i powinien ślepe uczucie ująć w karby i pokierować nim ku dobremu. Tym więcej powinien bronić się od uczucia złego, zakazanego.

Nieraz zdarza się, że mąż mający żonę nieodpowiednią, albo żona, zaniedbywana przez męża, szuka uczuciowego oparcia w osobie trzeciej. Dla uspokojenia sumienia nazywa się to przyjaźnią albo miłością idealną, platoniczną. Czy taka miłość jest możliwa? W zasadzie tak. Można przecież pokochać drugiego człowieka, zapominając o tym, że jest on równocześnie mężczyzną lub kobietą. Taką miłością kochał św. Franciszek z Asyżu duchową siostrę św. Klarę; taką miłością świętą i nadprzyrodzoną kochał św. Franciszek Salezy św. Joannę de Chantal. Ale to byli święci.

U nas zwykłych ludzi — jak uczy życie — dzieje się zwykle tak, że uczucie początkowo czysto duchowe i białe jak śnieg, powoli staje się coraz więcej różowe i purpurowe, staje się uczuciem erotycznym, pełnym tęsknoty i utajonych pragnień, chociaż — być może — nie dochodzi do zewnętrznych czynów. Niebezpieczne to uczucia, choćby dlatego, że niosą człowiekowi niepokój wewnętrzny i bolesną udrękę; podwójnie niebezpieczne dla ludzi związanych małżeństwem. Cóż bowiem znaczy wierność małżeńska, która unika wprawdzie wyraźnego wiarołomstwa, ale uczucie i serce oddaje osobie trzeciej? Taka niewierność duchowa sprawia, że własne małżeństwo staje się pustą formą bez treści. Kto przez nieopatrzność zaplątał się w takie niebezpieczne uczucia, będzie starał się dla wspólnego dobra stłumić je jak najprędzej, choćby to było połączone z bolesną ofiarą. Nie można bowiem dwom panom służyć, nie można godzić wierności małżeńskiej z miłością pozamałżeńską.

Obok miłości uczuciowej istnieje druga jeszcze miłość — miłość duchowa, która zależy od własnej naszej woli. I dlatego możemy do tej miłości się zmusić, możemy zobowiązać się do niej, możemy ją ślubować, jak to czynimy przy zawieraniu małżeństwa. Jaką treść ma ten ślub miłości? Oto młodzi małżonkowie zawierają wzajemną, uroczystą umowę, mówiąc jedno do drugiego, jeśli nie ustami to sercem: Chcę połączyć życie swoje z tobą na zawsze; chcę dochować ci wierności aż do śmierci, chcę dzielić z tobą dolę i niedolę, biedę i chorobę, radości i smutki. Choćby uczucie zawiodło, chcę wypełniać obowiązki swoje małżeńskie wiernie i sumiennie do ostatniego tchnienia. Nie jest to miłość uczuciowa, o której marzą zakochani, ale miłość oparta na poczuciu obowiązku i gotowości do ofiary. Na takiej miłości, jako na mocnym fundamencie można oprzeć życie małżeńskie i rodzinne bez obawy, że się rozchwieje przez zmienność uczuć; taką miłość można ślubować, bo jej wypełnienie zależy od nas samych. I choćby nawet nie dała nam szczęścia, w każdym razie będzie zasługą i cnotą.

POWINNOŚĆ MAŁŻEŃSKA
Dzieci są głównym celem małżeństwa. A dzieci nie rodzą się z tkliwych uczuć lub z poezji miłosnej, lecz z fizycznego połączenia małżonków. Z tego wynika, że łączność cielesna, albo — innymi słowy — spełnienie powinności małżeńskiej jest zasadniczym obowiązkiem małżonków. Niektóre przeczulone dusze tym się gorszą, uważając, że jest to jakoby poniżeniem miłości ludzkiej. A także młodzież, która w brutalny sposób przez zepsutych kolegów zostaje pouczona o początkach życia, przeżywa takie niewczesne uświadomienie bardzo boleśnie, tracąc nieraz cześć i miłość do rodziców.

Wobec tego należy stwierdzić, że spełnienie powinności małżeńskiej jest czymś godziwym i dobrym, jest obowiązkiem, który wynika z natury ludzkiej i z woli Stwórcy. Jednakże ludzie powinni kochać się po ludzku, to znaczy: miłość małżeńska powinna obejmować całego człowieka z ciałem i duszą, powinna odpowiadać godności ludzkiej, być uszlachetniona uczuciem, opanowana duchem.

Istnieją jednak małżeństwa, gdzie poczęcie dziecka jest niemożliwe: dla wieku, dla wrodzonej niepłodności, dla przebytej operacji. Czy i w takich wypadkach można spełniać powinność małżeńską? Otóż trzeba pamiętać o tym, że dziecko jest wprawdzie celem głównym małżeństwa, ale nie jedynym. Mogą więc małżonkowie obcować ze sobą także dla innych celów: dla wyrażenia wzajemnej miłości i łączności, dla zaspokojenia pragnień, także zmysłowych.

Nie byłoby w tym względzie większych trudności, gdyby usposobienia małżonków, ich temperamenty były mniej więcej równe. Niestety często pobudliwość u męża jest o wiele większa aniżeli u żony, a nieumiarkowane jego pragnienia i wymagania mogą stać się dla niej udręką. W takich wypadkach małżonkowie powinni zdobyć się na tyle dobrej woli i ofiarnej miłości, aby wedle możności dostosować się do siebie.

Mąż subtelny i prawdziwie kochający będzie liczył się z nastrojami a także słabościami żony, będzie oszczędzał ją w czasie przed porodem, po porodzie, w okresach słabości kobiecych lub depresji nerwowych; wyczuje, kiedy zbliżenie jego będzie żonie miłe, a kiedy nie. Niepodobna, aby prawdziwy mężczyzna nie zdobył się na tyle męskiej siły i tyle opanowania, by uzgodnić męskie swoje pożądania z delikatniejszą naturą kobiety.

Odwrotnie żona, zawierając małżeństwo, dała mężowi prawo do siebie, zgodziła się na pożycie małżeńskie z nim. Jeżeli mu bez powodu tego pożycia odmawia, grzeszy bez wątpienia przeciwko obowiązkom swoim małżeńskim, co gorsza, postępowaniem swoim może popsuć zgodę małżeńską, a męża narazić na pokusy wiarołomstwa. Nie powinna więc poddawać się kobiecym nastrojom, pamiętając o tym, że pożycie tak ścisłe jak małżeńskie nie jest możliwe bez wzajemnych ofiar.

Jednakże małżeństwo, szczególnie małżeństwo chrześcijańskie nie jest haremem, a żona nie jest damą haremową, narzędziem rozkoszy dla pana i władcy. Dlatego może odmówić mężowi powinności małżeńskiej, jeżeli żądania jego przekraczają rozsądną i uczciwą miarę, jeżeli zbliża się do niej w stanie pijanym, jeżeli zarażony jest chorobą weneryczną, jeżeli używa środków zapobiegających poczęciu, jeżeli popełnił wiarołomstwo, jeżeli dla lenistwa nie dba o utrzymanie żony i dzieci. Wielka jest odpowiedzialność męża, który bezwzględnością i samolubstwem zamienia stan małżeński dla żony na stan męczeński, a małżeństwo, które ma być przedsionkiem nieba, zamienia na ziemskie piekło.

Widać stąd, jak wielkie, owszem zasadnicze, znaczenie dla szczęścia małżeńskiego ma charakter człowieka.

– ks. Zygmunt Baranowski, „Małżeństwo”, Warszawa 2003, s. 36-40.

(opublikowano: 11 września 2019 r.)