Facebook Info

O władzy męża

( moje przemyślenia )



Wielu kobietom «władza męża» kojarzy się pejoratywnie – z byciem czyimś niewolnikiem. Winę za to ponoszą w dużej mierze sami mężczyźni, którzy słowa św. Piotra: «żony niech będą poddane swoim mężom» (1P3,1) i św. Pawła: «mąż jest głową żony» (Ef5,23) interpretują jako posiadanie władzy absolutnej nad swoją wybranką.

Błędy te wynikają – jak to zazwyczaj bywa – z wybiórczego czytania Pisma, a ich skutkiem jest porzucenie właściwej perspektywy na relacje w małżeństwie. Nie mamy tutaj bowiem do czynienia tylko z jakąś normą kulturową, która mogłaby się zdezaktualizować. Małżeństwo z zamysłu Bożego ma stanowić obraz asymetrycznej relacji Chrystusa i Kościoła, gdzie różnice ról są dosyć wyraźnie zarysowane i nie można go sprowadzać do jakiegoś «związku partnerskiego».

Jaki zatem jest sens władzy męża w rodzinie? Św. Paweł odnosząc więź małżonków do relacji Chrystusa i Kościoła zauważa, że mąż powinien:

– być zbawcą jej ciała (Ef5,23);
– być gotów oddać za nią życie (Ef5,25);
– uświęcać ją słowem (Ef5,26n);
– kochać jak siebie samego (Ef5,28.33);
– żywić, pielęgnować i nie odnosić się do niej z nienawiścią (Ef5,29n);

Być «zbawcą ciała» oznacza chronić żonę przed zagrożeniami zewnętrznymi i wewnętrznymi, a zatem tak krzywdą fizyczną jak i grzechem – podobnie jak Chrystus leczył choroby i wypędzał złe duchy. Łamie zatem komunię małżeńską ten, kto sam podnosi na nią rękę lub skłania do grzechu. Sam Chrystus o tym, jak należy rozumieć władzę mówi tak: «Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.» (Mk10,42-45). A zatem sensem władzy jest służba. Doskonałym obrazem tego jest umycie przez Syna Bożego nóg swoim uczniom, do którego potrzebne było ich dobrowolne poddanie się (J13,8n).

Miłość może realizować się tylko w wolności. Jest ona darem, a dar można przyjąć, bądź nim wzgardzić i odrzucić. Poddać się miłości to zatem nie tylko umieć dawać, ale także przyjmować. Poddanie żony mężowi służyć ma właśnie temu, by mąż mógł w pełni wyrażać swoją miłość względem niej, służyć jej i brać za nią odpowiedzialność. Dobrym przykładem jest tutaj poddanie Maryi Józefowi, który budząc ją w nocy polecił ruszać do Egiptu. Jej sprzeciw i nieufność mogłaby narazić ich rodzinę na wielkie niebezpieczeństwo.

Mąż nie ma jednak nad żoną władzy absolutnej i nie ma prawa traktować jej jak swoją własność, domagając się bezwzględnego poddania np. za każdym razem, gdy chce z nią współżyć. Seks bez dobrowolnej zgody drugiej osoby jest zadaniem gwałtu – także w małżeństwie. Jeśli zespolenie ciał ma być wyrazem miłości, a zatem pełnym i całkowitym darem z siebie, to nie można sprowadzać go tylko do wymiaru cielesnego, mając w pogardzie człowieka jako osobę. Oziębłość i niechęć żony jest często spowodowana właśnie tym, że czuje się ona traktowana przez męża jak przedmiot użycia. Problemem nie jest więc to, że pragnie on od niej zbyt wiele, ale to, że pragnie zbyt mało – bo tylko jej ciała, a nie osoby w całej jej integralności.

Kolejnym aspektem władzy męża, o którym mówi św. Paweł, jest uświęcanie słowem. Oznacza to, że ponosi on odpowiedzialność za swoje słowa i mają one służyć uświęcaniu drugiej osoby, a nie jej obrażaniu, osądzaniu i potępianiu, bowiem jak mówi Chrystus: «z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu» (Mt12,36). Słowo powinno być zatem nośnikiem prawdy, bo Chrystus jest prawdą i tylko w prawdzie miłość małżonków może się doskonalić.

Miłość małżeńska domaga się także tego, by mąż traktował żonę jak własne ciało, a to znaczy, że powinien troszczyć się o nią, zapewniając jej środki do życia i jeśli zajdzie taka konieczność, być gotowym na różnego rodzaju wyrzeczenia, przełamując swój egoizm. Lepiej mu bowiem samemu chodzić głodnym, niż pozwolić by ona głód cierpiała i gdy zajdzie taka konieczność, powinien być gotów oddać za nią własne życie – na wzór Chrystusa, który oddał swoje życie za Kościół.

Jak zatem widzimy, władza męża w rozumieniu ewangelicznym nie jest wcale jakąś formą opresji kobiet przez mężczyzn, ale przeciwnie – stanowi ona służbę w miłości i wspólną drogę do zbawienia.

– Adam Mateusz Brożyński, 12 sierpnia 2017 r.

(opublikowano: 12 sierpnia 2017)
Non nobis domine, non nobis, sed nomini Tuo da gloriam…