Niepokalana

Czym jest normalność?

· ekscerpcje z innych źródeł ·

10303

Jaka jest różnica między ludźmi normalnymi i tymi, którzy mają tendencję do nienormalności? Podstawowa różnica polega na tym, że normalna osoba posiada w życiu cel. Ci, którzy zaczynają być nienormalni i tracą pokój duszy nie mają w życiu celu. Jeśli w twoim domu pojawia się jakiś nowy gadżet, po kilku minutach pytasz do czego służy i to samo powinno dotyczyć życia. Domy służą do zamieszkiwania, kościoły są miejscem kultu, więc i człowiek musi posiadać jakiś cel.

Normalni ludzie podejmują decyzję co do celu swojego życia, zanim zadecydują o czymkolwiek innym. Głównym celem życia człowieka jest szczęście. Szczęście w tym, co konstytuuje jego tożsamość. Celem jakiego pragnie człowiek jest zatem życie – nie życie dłuższe o pięć czy dziesięć minut, ale po prostu trwałe życie. Po drugie, pragnie on prawdy. Nie prawdy w rozumieniu różnych nauk szczegółowych, ale całej prawdy. Po trzecie, pragnie miłości. Nie miłości, która ma jakaś miarę wielkości, ale trwałej, ekstatycznej miłości. To jest normalny cel istot ludzkich. Idealne życie, idealna prawda i idealna miłość to definicja Boga. Innymi słowy, poszukiwanie szczęścia to poszukiwanie Boga.

Jest taka zasada w filozofii, że co pierwsze w zamiarze, to ostatnie w wykonaniu. Przypuśćmy, że chcesz przebyć drogę od Waszyngtonu do Nowego Jorku. To Twój pierwszy zamiar, ale i ostatnie miejsce w jakim się znajdziesz, bo musisz jechać przez New Ark, Filadelfię, Campton i Baltimore zanim dostaniesz się do Waszyngtonu. Zatem najpierw trzeba zdecydować co jest ostatecznym celem życia. To dlatego gdy siedzisz w fotelu dentystycznym, zanim zacznie się borowanie, dentysta powinien zapytać cię o filozofię życia. Bo jeśli twoja filozofia życia jest błędna, to nie może mieć pewności czy zapłacisz rachunek…

Nienormalna osoba nie posiada celu w życiu, posiada jedynie pewnego rodzaju sukcesję małych, nic nie wartych celów cząstkowych. Przypomina farmera, który zasadza w jednym miesiącu zboże, po czym w następnym je wyciąga i sadzi na to miejsce kukurydzę. Później znów wyciąga kukurydzę i zasadza ziemniaki. Albo jest jak radio nastawione na kilka stacji jednocześnie, w którym słychać tylko szum…

Normalna osoba kieruje się rozumem i wolą. Nienormalna osoba kieruje się instynktami, impulsami i wierzy, że podświadomość determinuje jej życie.

Rozumna istota ludzka przypomina statek. Kapitan ma cel – wie, że płynie do portu i kieruje się tam przez obserwację układu gwiazd. Tak działa normalny człowiek – ma rozsądek, interesuje go prawda i ma wolę. Gdy widzi cel, czy też coś co powinno być zrobione, wtedy chce to zrobić. Posiada też emocje, które jakoś wyraża – np. otrzymuje złe wiadomości i wtedy płacze. To nie płacz wytwarza ideę złych wiadomości, ale to raczej ta idea wpływa na emocje. Rozum i wola nie zawsze mogą kontrolować bezpośrednio emocje, ale mogą kontrolować je pośrednio, przekierowując myśli w inną stronę. To prawda, że podświadomość może mieć na taką osobę jakiś wpływ, tak jak woda będąca na zewnątrz statku może dostawać się na pokład. To prawda, że tło społeczne czy ekonomiczne może wpływać na człowieka – ale nigdy w pełni go determinować. Kombinacja tego wszystkiego konstytuuje świadomość – określa poczucie tego co dobre i złe. Tak wygląda to u normalnej osoby.

U osoby nienormalnej wygląda to inaczej – jakby statek był odwrócony do góry nogami. Rozum i wola są kompletnie zanurzone w oceanie podświadomości… Mówi coś w rodzaju: „Jesteśmy zdeterminowani tym, co kryje się w odmętach naszego umysłu, albo dziedzictwem zbiorowej świadomości rodzaju ludzkiego”… Jaką rolę odgrywa tutaj rozum? Rozum jest tylko po to, by usprawiedliwiać, znajdywać wymówki dla sposobu w jaki dana osoba działa. A co z wolą? Czy jest istotna? Nie, jest ona tylko areną konfliktu. Podświadomość determinuje całe życie nienormalnej osoby – nie rozum czy wola. Dlatego też nie interesuje się ona obiektywnym stanem rzeczy, np. gwiazdą czy portem. Interesuje się tylko tym, co jest w głębinie i dlatego tak bardzo skupia się na analizie swoich uczuć. Gdy słyszy muzykę, nie jest zainteresowana nią samą, ale tym jak się czuje słuchając jej. Oglądając przedstawienie nie interesuje ją rozwój zdarzeń, ale własne odczucia z nimi związane…

Obiektywny świat i przyczyny nie są determinantami w przypadku nienormalnych osób. Dlatego nie są zainteresowane gdy spotykają człowieka, który wierzy w Boga. Nie pytają go o powody czy argumenty. Zastanawiają się po co w ogóle mówi o tym, że wierzy

Trzecią różnicą jest to, że normalna osoba wierzy w możliwość wytłumienia niższych instynktów by móc wyrażać siebie przez rozum i wolę, z pomocą Bożej łaski. Istnieje także wytłumienie u nienormalnych osób, ale nie dotyczy ono niższych instynktów ale rozumu i woli by dać tym instynktom ujście. Represja jednego pociąga za sobą zawsze ekspresję w czymś innym. Np. jeśli wytłumimy miłość alkoholika do alkoholu, znajdzie większe ujście jego miłość do żony i odwrotnie. Nie ma jednego bez drugiego.

Chodzi więc o wytłumienie tego, co jest najniższe. Ale nie dlatego to, że nasze instynkty i pasje są złe. Żadne z nich nie są złe same w sobie. Złe jest ich nadużycie. Tłumimy je z powodu miłości. Jeśli coś kochamy bardziej, poświęcamy na rzecz tego coś, co stoi niżej. Z drugiej strony u osób nienormalnych istnieje stłumienie rozumu i często też moralności, by ujście znalazły instynkty. Taka osoba powie: „Ale czy to nie jest naturalne? Czy nie powinniśmy podążać za swoją naturą?”. Tak, ale co jest naszą naturą? Naszą naturą nie jest natura kozy czy świni – nasza natura jest rozumna! Jesteśmy istotami ludzkimi, kierującymi się rozumem i wolą!

Niektórzy mówią, że powinniśmy unikać konfliktów w życiu, ale są konflikty, które są czymś normalnym dla naszej natury, choćby dlatego że składamy się z ciała i duszy – z materii i ducha, dlatego zmaganie się ze sobą jest nieuniknione. W centrum ludzkiego życia stoi krzyż i żaden człowiek nie będzie prawdziwie szczęśliwy póki nie rozpocznie wojny z samym sobą. Wojny, która ma za zadanie zniszczyć jego tendencję do stawiania siebie samego ponad Boga. Nasz Pan powiedział: «Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz» – nie miecz, którego pchnięciem na zewnątrz możemy zgładzić swojego bliźniego, ale miecz który wnika do wewnątrz by zniszczyć nasz egotyzm, nieczystość i wszystko co zaburza pokój umysłu.

– Abp Fulton J. Sheen, „How to psychoanalyze yourself„, tłum. własne.

(opublikowano: 25 maja 2015 r.)