Niepokalana

Mysteria silentis

· moje przemyślenia ·

pray

Różaniec jako droga do mądrości

Pomimo licznych nauk, nawoływań i pouczeń ze strony hierarchów Kościoła, modlitwa różańcowa wciąż wydaje się wielu z nas czymś nie do końca zrozumiałym. Nie chcąc powtarzać tego, co zawarł w Liście Apostolskim „Rosarium Virginis Mariae” bł. Jan Paweł II i o czym mówili jego poprzednicy na Stolicy Piotrowej, pragnę odnieść się tutaj do aspektów tej modlitwy, związanych z naszą umysłowością, co mam nadzieję zachęci powątpiewających w jej aktualność do jej praktykowania.

Modlitwa różańcowa ma wymiar kontemplacyjny, a zatem filozoficzny. Samo pojęcie filozofii zostało dzisiaj bardzo wypaczone, jednak różaniec pozwala nam powrócić do jego pierwotnego znaczenia, czyli do umiłowania mądrości – zbliżania się do Boga, refleksji nad prawdą i drogi do poznania samego siebie.

Modlitwa ta porządkuje naszą umysłowość i ustala właściwą hierarchię funkcji naszej duszy. Na pierwszym miejscu znajdować się zawsze musi wiara, która stanowi impuls i motywację do praktyki, związanej z określoną intencją. Zaraz za nią stoi rozum, któremu wiara wyznacza określone granice i nadaje właściwy kierunek. Rozum z kolei trzyma w ryzach wyobraźnię, pozwalającą na przyglądanie się rozważanym zdarzeniom, z którymi korespondują określone uczucia, czyli poruszenia serca.

W czasie gdy nasze palce przesuwają się po paciorkach, wyznaczając określony rytm modlitwy, a nasze usta wymawiają jej słowa, oddajemy się kontemplacji tajemnic zbawienia i niejako je „aktualizujemy” w swoim sercu, przeżywając je na wzór Najświętszej Maryi Panny i odnosząc bezpośrednio do swojego życia. W ten sposób nie tylko zgłębiamy sprawy ściśle związane z życiem Chrystusa i naszym zbawieniem, ale poprzez Niego możemy jednocześnie lepiej poznać i zrozumieć siebie, by zbliżając się do Zbawiciela móc za św. Pawłem powiedzieć: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga2,20). Błędem jest zatem traktować modlitwę różańcową jako formę czczej mantry (por. Mt6,7).

Tajemnice ciszy

Tajemnice ciszy, które pragnę tutaj zaproponować, wiążą się z życiem wewnętrznym naszego Zbawiciela. Można je określić także mianem tajemnic eklezjalnych. Jak wiemy, ciało Chrystusa, gdy żył pośród nas w ludzkiej postaci, stanowiło Świątynię Ducha Świętego, a zatem Kościół Boży (J2,19-22). Podobnie dziś, po śmierci i Zmartwychwstaniu naszego Pana, Kościół stanowi Jego Mistyczne Ciało na ziemi (KKK 805), tak jak i ciało każdego z nas stanowi Świątynię Ducha Świętego (1Kor3,16n). Proponowane tutaj rozważania pozwalają na lepsze zrozumienie tych prawd, a tym samym na zrozumienie siebie, jako członka Mistycznego Ciała Chrystusa, którego niewidzialną Głową w Niebie jest sam Chrystus (KKK 807), a widzialną tu na ziemi – Ojciec Święty.

Kontemplacja tych tajemnic pozwala zatopić się w mistycznej relacji Jezusa do swego Ojca i apostołów oraz zgłębiać istotę powołania do służby Bogu, co okazuje się dziś szczególnie ważne. Właściwym porządkiem wydaje się odmawianie tajemnic ciszy po tajemnicach radosnych, związanych z życiem ukrytym, a przed tajemnicami chwalebnymi, które rozpoczyna triumf zmartwychwstania. Dlatego też, polecanym dniem refleksji nad nimi jest wtorek. Stanowią one uzupełnienie czterech dotychczasowych tajemnic i swoje właściwe znaczenie zyskują przede wszystkim w ich kontekście.

Głęboko wierzę, że gorliwe i szczere oddanie się modlitwie różańcowej stanowi remedium na wiele trudności naszego życia codziennego, wobec których pozostajemy tak często bezradni. Warto tutaj przypomnieć, co na ten temat miał do powiedzenia Kardynał Stefan Wyszyński:

Gdy dzisiaj nie znajdujemy rady wobec różnych przeciwności, zostaje jedno: mieć w kieszeni różaniec i modlić się za tych, którzy nam przyczyniają tyle udręki we własnej Ojczyźnie. Módlmy się za tych ludzi. Przeklinanie nic nie pomoże. Powtarzanie sobie różnych plotek czy dowcipów politycznych też nic nie da. Ale modlitwa może pomóc. Ona zdolna jest oświecić umysły, poprawić wolę ludzką… W Waszym trudnym życiu różaniec Was wesprze. Zżyjmy się z różańcem tak, byśmy go stale odmawiali, łatwo doń wracali, byśmy mu poświęcali wszystkie wolne chwile… Krzątanina domowa przy wielu zajęciach, droga do pracy, w pole, do szkoły czy urzędu, cierpliwe chodzenie za pługiem czy broną, wyczekiwanie na przystankach autobusowych, w poczekalniach urzędów, długie godziny w samochodzie, w wagonie kolejowym, bezsenne noce. Wszystko to może być uświęcone, wzbogacone, uprzyjemnione modlitwą różańcową. Należy z nią połączyć w duchu pokuty i wynagrodzenia wiele dobrowolnych umartwień i wyrzeczeń.

* * *

 

TAJEMNICE CISZY

 

TAJEMNICA I: Pan Jezus doskonali się w mądrości i pozostaje uległy rodzicom.

Siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami… Czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi. (Łk2,46,52)

Komentarz: Pan Jezus zdobywał ludzką wiedzę w taki sam sposób jak każdy z nas – czytał święte księgi, rozmawiał z uczonymi zadając im pytania i poddawał refleksji wszystko, co usłyszał. Stawiał sprawy swojego Ojca w Niebie ponad wszystkim, jednak potrafił pogodzić swoją postawę z uległością wobec rodziców w domu i sumiennością w zdobywaniu wykształcenia. W późniejszej rozmowie z faryzeuszami nie pogardzi ludzką tradycją, którą błędnie stawiali oni ponad miłość i sprawiedliwość Bożą, ale wskaże jej właściwe miejsce zaznaczając przy tym, że nie należy jej opuszczać (Łk11,42).

Pytania: Jak wygląda moja hierarchia wartości i posłuszeństwo Bogu? Czy sumiennie wypełniam swoje obowiązki względem innych i czy staram się doskonalić w mądrości?

 

TAJEMNICA II: Pan Jezus przebywa w Duchu na pustyni, opierając się pokusom diabła.

Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu i przebywał w Duchu na pustyni czterdzieści dni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie odczuł głód.

Rzekł Mu wtedy diabeł: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem. Odpowiedział mu Jezus: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek.

Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje. Lecz Jezus mu odrzekł: Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz.

Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół! Jest bowiem napisane: Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli, i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. Lecz Jezus mu odparł: Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego.

Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu. Potem powrócił Jezus w mocy Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy.  On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich.   (Łk4,1-15)

Komentarz: Pan Jezus, podobnie jak my, także był narażony na pokusy diabła, które mógł jednak skutecznie zwalczać dzięki pełni Ducha Świętego, poszcząc i modląc się w odosobnieniu. Ewangelia głosi, że szatan nie odstąpił wtedy od Niego całkowicie, a jedynie, że odstąpił „aż do czasu”. Jezus wyzna później św. Piotrowi, że szatan chciał, aby przesiać apostołów jak pszenicę, czego nie uczynił, modląc się, aby ich wiara nie ustała (Łk22,31).

Pytania: Czy nie ulegam pokusie, by myśleć tylko o tym, co doczesne, wystawiać Boga na próbę, odcinać się od ludzi tylko dlatego, że nie spełniają moich oczekiwań albo mierzyć wszystko własną miarą? Czy traktuję innych tak, jak chcę aby i mnie traktowali? (Łk6,31-42) I wreszcie – czy znajduję czas, by udać się na pustynię i pościć?

 

TAJEMNICA III: Pan Jezus modli się i wybiera dwunastu spośród uczniów, których nazywa apostołami.

W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami. (Łk6,12n)

Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał. (Mk3,16-19)

I udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. (Mt10,1)

Komentarz: Pan Jezus spośród tych, którzy za nim podążają wybiera dwunastu, którym nadaje nowe imiona i powierza specjalną funkcję. Spośród nich wyszczególnia jeszcze tych, których określa „synami gromu”. Decyzję tę poprzedza całonocna modlitwa, czyli rozmowa z Ojcem.

Pytania: Czy zastanowiłem się nad znaczeniem imienia nadanego mi podczas Sakramentu Chrztu Świętego? Jaką funkcję powierzył mi Jezus i czy staram się jej sprostać w życiu codziennym? Jak postrzegam swoich braci w wierze i czy podchodzę ufnie do ich powołania, nawet jeśli nie do końca je rozumiem, starając się ujrzeć w nich Chrystusa, a nie szukać w nich samego siebie? (1Kor13,4-7) Czy moja miłość nie ustaje, nawet gdy spotyka się z odrzuceniem? (Łk4,24-30) I wreszcie – czy proszę gorliwie Boga o to, by wyprawiał robotników na swoje żniwo? (Łk10,2)

 

TAJEMNICA IV: Pan Jezus pyta apostołów o swoją tożsamość.

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków.

Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.

Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem. (Mt16,13-20)

Komentarz: Pan Jezus rozeznaje się u swoich apostołów co mówią o nim ludzie i pragnie wiedzieć za kogo oni sami Go mają. Gdy św. Piotr wyznaje, że widzi w nim Syna Bożego, Jezus podkreśla, że nie wzrok, nie inni ludzie, ale sam Bóg Ojciec objawia nam prawdę o Nim. Wynosi jednocześnie św. Piotra do roli swojego Namiestnika na ziemi i daje mu klucze do królestwa niebieskiego. Pomimo tego, że ma On świadomość jego słabości  (Mt26,33nn), ma pewność, że bramy piekielne Kościoła nie przemogą i po trzykrotnym wyznaniu przez św. Piotra miłości (J21,15-17) przebacza mu uprzednie zaparcie się Go .

Pytania: Za kogo mam Jezusa, Ojca Świętego i Kościół? I czy moje deklaracje mają oparcie w Ewangelii i współgrają z moim zachowaniem? Czy zachowuję wierność w trudnych sytuacjach i posłuszeństwo wobec tego, co zostało związane na ziemi? Czy to, jak widzi mnie Bóg, przedkładam nad to, jak widzą mnie ludzie?

 

TAJEMNICA V: Pan Jezus dziękuje Ojcu za objawienie prawdy ludziom o prostym sercu.

Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał. Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają. Wtedy rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie. (Łk10,16-20)

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie. (Mt11,25-30)

Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. (Mt13,13-17)

Komentarz: Pan Jezus powtarza nam paradoksalną prawdę o tym, że to sam Bóg Ojciec objawia nam Jego Boskie Synostwo. On zaś z drugiej strony objawia nam przez samego siebie prawdę o Bogu Ojcu. Kto zatem odrzuca Jezusa, ten odrzuca i Tego, który Go do nas posłał. Kto jednak w Niego wierzy, nie musi niczego się lękać – otrzyma bowiem moc, by stąpać „po całej potędze przeciwnika”. Pomimo iż wiara wymaga podjęcia krzyża i wielu wyrzeczeń (Łk14,27), ostatecznie dzięki Bożej łasce wypełnia nas radością, uświęca nasze życie i pozwala dorastać do pełni człowieczeństwa. Prawdy te pozostają jednak zasłonięte przed tymi, którzy mimo zewnętrznej pobożności i ludzkiej wiedzy, nie wyzbyli się zatwardziałości swoich serc. Jak powie później św. Paweł: „Jeśli ktoś spośród was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość. Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga. Zresztą jest napisane: On udaremnia zamysły przebiegłych lub także: Wie Pan, że próżne są zamysły mędrców” (1Kor3,18nn).

Pytania: Czy w życiu codziennym przełamuję lęk i z pełną ufnością przeciwstawiam się złu idąc za głosem Chrystusa? Czy życzliwie odnoszę się do tych, którzy idą jego śladem? Czy pokornie biorę swój krzyż i mam świadomość, że inni także są nim obciążeni? Czy staram się nieustannie przecierać swoje oczy i uszy, by zobaczyć to, czego jeszcze nie widzę i usłyszeć to, czego jeszcze nie słyszę? I wreszcie – czy swoim życiem sławię Boga i wchodzę do Jego królestwa jak dziecko (Łk18,16n) czy przypominam raczej krzyczący kamień? (Łk19,38nn)

Adam Mateusz Brożyński, 20 października 2013 r.

(opublikowano: 20 października 2013 r.)