Niepokalana

Wiary-godność

· moje przemyślenia ·

maxresdefault (1)

Wyobraźmy sobie, że dwie osoby podają nam sprzeczne, choć równie prawdopodobne relacje z jakiegoś zdarzenia. Jedną z nich jest nasz przyjaciel, który w potrzebie zawsze przychodził nam z pomocą, a drugą uliczny pijaczyna, który nie raz obrzucał nas obelgami. Jest dla nas czymś naturalnym, że nie mając pewności intelektualnej względem przedstawianych faktów, pozostaje nam uwierzyć na słowo osobie, która jest bardziej naszej wiary godna. Naturalne kryterium, które pozwala nam podjąć taką decyzję, stanowi pewność moralna, a więc nie tylko poszczególne zachowania, ale przede wszystkim sposób życia danej osoby w ogólności. Na zdrowy rozsądek, prędzej będziemy w stanie zaufać komuś, kto swoją życiową postawą daje świadectwo, że mu na naszym dobru naprawdę zależy, niż komuś, kto dba tylko o własny interes – komuś, kto potrafi się dla nas poświęcić, a nie komuś, kto poświęca nas dla własnych korzyści. Podobnym kryterium powinniśmy się posługiwać także w dziedzinie religii i poszukiwać racji dla naszej wiary.

Spójrzmy na dwie postacie – Jezusa Ewangelii i Mahometa islamu. Możemy mieć zastrzeżenia co do autentyczności przekazu Ewangelii i jej nie przyjmować, ale faktem pozostaje, że wskazuje nam ona konkretną osobę, która dokonała konkretnych czynów i wypowiedziała konkretne słowa. Podobnie sytuacja ma się z Koranem, hadisami i innymi tekstami wchodzącymi w skład religii islamu. Możemy mieć wątpliwości co do autentyczności tych zapisów, ale ukazują one konkretną osobę, sposób jej myślenia i działania. Mamy także osoby, które nazywają się chrześcijanami i muzułmanami. Część z ich zachowań wynikać będzie z wierności wybranej wierze i stanowić regułę postępowania, a część z niewierności i będzie wyjątkiem od niej. Zauważmy, że to, co w przypadku jednej wiary jest regułą, w przypadku drugiej może stanowić wyjątek i na odwrót.

Zobaczmy to na przykładzie: Przypuśćmy, że Mateusz wierzy, że deszcz padający na jego głowę odbiera mu rozum. Regułą jego zachowania będzie noszenie parasola i chodzenie zadaszoną częścią chodnika. Marek zaś wierzy, że deszcz padający na jego głowę rozumu mu przydaje i regułą jest zachowania będzie unikanie wszystkiego, co osłania jego głowę przed deszczem. Gdy zbiera się na deszcz w upalny dzień, Mateusz może postanowić utracić trochę rozumu na rzecz odrobiny przyjemności i iść ramię w ramię w Markiem. Błędem byłoby jednak twierdzić, widząc ich obu spacerujących w strugach deszczu, że widzimy właśnie coś, co ich łączy. Nic bardziej mylnego. Oto bowiem Mateusz uznaje deszcz za zło i będąc hipokrytą nie trzyma się wyznawanych przez siebie zasad, podczas gdy Marek jest wiernym wyznawcą deszczu, który uważa za wielkie dobro.

Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku religii – w tym chrześcijaństwa i islamu. Twierdzenia typu: „wszystkie religie są równe”, „u podstaw wszystkich religii jest wiara w to samo” czy też: „każda wiara prowadzi do dobra” są mylące i nie są zgodne ani z tym, w co wierzą chrześcijanie, ani z tym, w co wierzą muzułmanie. Zauważmy, że tak jak chrześcijaństwo głosi, iż to, co sprzeciwia się orędziu Jezusa Ewangelii jest fałszywe, tak też islam głosi, że wszystko, co sprzeciwia się orędziu Mahometa islamu jest fałszywe, a zatem żadna z tych religii nie głosi tolerancji w kwestii światopoglądowej. Tak, jak chrześcijaństwo przedstawia obraz Boga, którego wyrazem woli było życie Jezusa: Boga kochającego grzeszników, przebaczającego, który zawsze mówi prawdę i jest samą Prawdą i z którym możemy wejść w relację synowską; tak islam przedstawia obraz Boga, którego wyrazem woli było życie Mahometa: Boga nienawidzącego grzeszników, inicjującego wojny, mistrza w zwodzeniu ludzi, który naszym ojcem nie jest. W obu przypadkach używa się tego samego słowa: „Bóg”, ale w zupełnie innym znaczeniu, co wskazuje na to, że chodzi o odmienne istoty. Widzimy też, że to, co w islamie określa się jako dobre i traktuje jako przymiot boski, np. nienawiść do grzesznych ludzi, w chrześcijaństwie określa się jako złe, gdyż przymiotem boskim jest tutaj coś przeciwnego, czyli miłość do grzeszników. Biorąc pod uwagę różnice w sposobie życia, rozumowania i wchodzenia w relacje z innymi ludźmi przez Jezusa i Mahometa oraz rozbieżność faktów historycznych Koranu i Ewangelii, musimy uznać, że jeśli chrześcijaństwo jest prawdą, to islam musi być fałszem i na odwrót.

Dopiero poznając sposób życia i rozumowania Jezusa i Mahometa, dostrzegając różnice w prawdach wiary oraz przedstawianiu wydarzeń historycznych i pamiętając o kryterium zaufania, o którym była mowa na początku, możemy otworzyć swoje serce i pozwolić aby sam Bóg objawił nam gdzie leży prawda i kto jest bardziej godny zaufania w kwestii wiary. Pomóc może nam w tym także wyobrażenie sobie świata, w którym nasi rodzice, bracia, sąsiedzi, pracodawcy, jednym słowem – wszyscy konkretni, poszczególni otaczający nas ludzie, stają się podobni do osoby, której powierzamy nasze życie, pokładając ufność w jej nauki, sposób działania i mądrość. Uczeń dąży do tego, by coraz bardziej upodabniać się do swojego mistrza. Jeśli mistrz zwycięża siejąc w sercu wroga terror (Sahih al-Bukhari 2977), to czy ten, który przez wierność jego naukom prawdziwie staje się jego uczniem, może zwyciężać inaczej? I jeśli mistrz zwycięża siejąc w sercu wroga miłość (Łk6:27-36), to czy ten, który przez wierność jego naukom prawdziwie staje się jego uczniem, może zwyciężać inaczej? A skoro każdy upodabnia się do tego, za kim podąża, warto przemyśleć czy osoba za którą podążamy jest godna naszej wiary i zorientować się dokąd prowadzi droga, którą nam wskazuje.

Adam Mateusz Brożyński, 1 września 2014 r.

(opublikowano: 1 września 2014 r.)