Niepokalana

Życie w Trójcy #1

· moje przemyślenia ·

Trójca Przenajświętsza pozostaje Tajemnicą, ale wyraźnie dostrzec można jej przejawy w naszym codziennym życiu. Oto bowiem są ludzie, którzy pozostają wciąż dziećmi, ale nie wiedzą czym jest ojcostwo, co przejawia się brakiem odpowiedzialności za siebie i innych, niezdolnością do przejmowania inicjatywy w działaniu, naiwnością i zamykaniem się w świecie własnych wyobrażeń. Z drugiej strony widać też takich, którzy chcą innym ojcować, ale zapominając czym jest dziecięctwo, stają się surowymi tyranami, którym brakuje wyrozumiałości, choć sami odmawiają posłuszeństwa temu, co sprzeciwia się ich upodobaniom. W obu tych przypadkach na jaw wychodzi brak miłosierdzia, bo jak tym pierwszym brakuje odpowiedzialności, tak tym drugim wyrozumiałości i pokory.

Udział w życiu Trójcy Przenajświętszej ustawia nasze relacje właściwie. Winniśmy bowiem być jako dzieci w odniesieniu do Boga i przez Niego posłanych, z miłości okazując posłuszeństwo Jego prawom. Dobrego ojca powinni zaś widzieć w nas ci, którym niesiemy Boże posłanie. Ukazuje nam to nasz Pan, mówiąc wyraźnie, że przyszedł świadczyć o Ojcu (J5:43) i że kto widzi Syna, ten widzi Ojca (J12:45), bo Syn i Ojciec są jedno przez zgodność woli (J4:34; J5:30; J10:30). Dlatego też św. Paweł przestrzega, abyśmy w swych myślach byli dojrzali, czyli odpowiedzialni i roztropni, a jako dzieci w stosunku do tego co złe (1Kor14:20). Dziecko bowiem, gdy widzi np. nagą kobietę, nie pała do niej cielesną pożądliwością, a złoty pierścionek będzie miał dla niego taką samą wartość, jak drewniany klocek. Oko dziecka jest czyste (Mt6:20-26), bo czyste jest jego serce (Mk7:14nn,21nn) i do takich właśnie należy królestwo Boże (Łk18:16n). Zatem z dziecięcą szczerością powinniśmy wobec Boga badać swoje winy, wypełniać Jego wolę i słuchać pouczeń, a z ojcowską troską służyć innym czynem, napomnieniem i radą.

Bez miłości relacje te zostają zaburzone i miejsce ojca zajmuje bezwzględny władca, a syna – niewolnik. Wina zaś nie znajdzie przebaczenia i doprowadzi do rozpaczy. Dlatego też nasz Pan powiedział, że jeśli kto zgrzeszy przeciwko Duchowi Świętemu, winien jest grzechu wiecznego, bo odcina się tym samym od miłości pochodzącej od Ojca i Syna – jednego tchnienia tych dwóch, która umożliwia przebaczenie i pojednanie (Mt12:32; Mk3:29; Łk12:10). Bywa, że i w relacji do siebie samych mamy tego odbicie – czy to gdy sami sobie przebaczyć nie potrafimy, choćby nam nawet już sam Bóg odpuścił, czy to gdy nazbyt sobie pobłażamy, uciszając wyrzuty sumienia naiwnymi usprawiedliwieniami. Zarówno jedna jak i druga postawa zamyka nas na miłosierdzie poprzez wyniosłość serca.

Tak oto widzimy, że wiara w Trójcę Przenajświętszą ustawia właściwie naszą relację z Bogiem, a przez to także relacje do innych ludzi i samego siebie. Choć pozostaje ona Tajemnicą, to jest to Tajemnica żywa i niewyczerpana, w której bierzemy czynny udział.

Adam Mateusz Brożyński, 15 maja 2014 r.

(opublikowano: 15 maja 2014 r.)